Brudne przedmieścia naszej Częstochowy

Jest wiele spraw, na które władze samorządowe nie mają wpływu. Trudno je obwiniać o upadek przemysłu w mieście, katastrofę demograficzną czy niski poziom nauczania częstochowskich uczelni. Są jednak problemy, z którymi sprawny samorząd powinien uporać się bez trudu. Jednym z nich jest kwestia dzikich wysypisk śmieci na przedmieściach, degradacji terenów zielonych, wszechobecnych składowisk gruzu i innych odpadów, niechlujnie wyrzucanych w ustronnych miejscach. Jeżeli bywacie czasem na Złotej Górze, w lesie mirowskim, na hałdach we Dźbowie, nad Wartą, Kucelinką, Stradomką i Konopką, jeździcie rowerem na Jurę czy do Blachowni, to nie muszę Wam tłumaczyć skali tego zjawiska. Wystarczy przejechać przez Częstochowę pociągiem, aby stwierdzić, że Częstochowa jest jednym z najgorzej utrzymanych i najbrudniejszych miast w Polsce, a swoją urodą dorównuje innym niemodnym i podupadłym ośrodkom, takim jak Radom, Włocławek czy Sosnowiec.

13116089_1089022074492599_3346857470577659141_oOd ponad 15 lat poświęcam swój wolny czas walce z dzikimi wysypiskami śmieci na Wyczerpach i nie tylko, dlatego wydaje mi się, że wiem o tym zjawisku wszystko. Nieprawdopodobny brud na przedmieściach (czyli właściwie wszędzie) ma kilka przyczyn:

Straż miejska nie zajmuje się wysypiskami śmieci z własnej inicjatywy i nie traktuje sprawy czystości z należytą powagą. Strażnicy „podejmują czynności” tylko po zgłoszeniu sprawy przez nielicznych zaangażowanych mieszkańców. Przez 15 lat nie spotkałem się z przypadkiem, żeby strażnik sam zauważył zaśmiecone miejsce w mojej dzielnicy i samodzielnie je przeszukał, starając się odnaleźć sprawcę

Straż miejska w Częstochowie nie posiada kamer-pułapek, które od wielu lat są skutecznie stosowane przez inne służby tego typu w całej Polsce. Takie kamery, zamontowane w notorycznie zaśmiecanych miejscach, są praktycznie niezawodne i pozwalają na natychmiastową interwencję

Ziemia i gruz powstałe w wyniku budowy ulic trafiają w przypadkowe miejsca. Kilka lat po zakończeniu budowy „Korytarza Północnego” hałdy odpadów dalej ciągną się wzdłuż Lasku Aniołowskiego, śmieci i gruz po budowie ulicy Norwida zalegają przy ulicy Białoszewskiego, remont Warszawskiej doprowadził do degradacji krajobrazowej i ekologicznej kilku działek na Aniołowie. Widzieliście, w jakim stanie jest dawny camping przy Makuszyńskiego? To też efekt tego niechlujstwa. Przypadkowe łąki i pola zamieniły się w wysypiska. Jeśli Zarząd Dróg Miejskich nie widzi problemu, to czego wymagać od prywatnych inwestorów?

W Częstochowie dzikie wysypiska sprzątane są sporadycznie i wybiórczo, a nie automatycznie i systemowo. Każde sprzątanie poprzedza korespondencja z Urzędem Miasta, wizja lokalna, dokumentacja fotograficzna, wybór firmy itd. Niestety nigdy nie usuwa się nielegalnie wyrzuconego gruzu, odpadów budowlanych, asfaltu itd. Moim zdaniem Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne powinno sprzątać tereny zielone (także te najbardziej odległe!) we własnym zakresie i w ramach własnego budżetu, a przy tym systemowo i na bieżąco. W wielu miastach i gminach Polski dzikie wysypiska śmieci nie mogą istnieć dłużej niż tydzień. Szybka reakcja służb zapobiega degradacji ekologicznej terenu.

Zaśmiecione tereny prywatne (lasy, pola, łąki) nie są prawie w ogóle sprzątane. Miasto odmawia ich sprzątania, a Straż Miejska „nie podejmuje czynności”. Tymczasem prawodawstwo jest tu bardzo konkretne i jasno wskazuje, że Gmina może sprzątać także takie tereny, a następnie obciążać ich właścicieli kosztami. Mowa oczywiście o tych działkach, których właściciele złośliwie lub z innych przyczyn odmawiają doprowadzenia swej własności do porządku.

Wszystkie te czynniki powodują, że przedmieścia Częstochowy to właściwie jedna wielka katastrofa urbanistyczna i ekologiczna. Władze miasta nie chcą i nie umieją wpływać na przestrzeń, nie potrafią też zapewnić utrzymania naszych terenów zielonych na choćby wschodnioeuropejskim poziomie. Nierzadko musimy się wstydzić za nasze miasto. Mam jednak nadzieję, że RAZEM uda nam się to zmienić.

Piotr Pałgan, działacz okręgu częstochowskiego Partii Razem, tłumacz języka węgierskiego, od 15 lat działa na rzecz czystych Wyczerp

 

Na fotografiach: dzikie wysypiska w Częstochowie; Fot. Łukasz Żołnowski, Zuzanna Kochel

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>