Monika Radecka: Częstochowa może być przyjazna rodzinom

Dziś rozmawiamy z Moniką Radecką, kobiecą twarzą okręgu częstochowskiego Partii Razem. Na swoim koncie ma m.in. współorganizację kobiecych protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, koordynację zbiórki podpisów pod projektem “Ratujmy Kobiety”, wsparcie dla strajku pracownic Domu Pomocy Społecznej przy ul. Kontkiewicza oraz wiele petycji do Prezydenta i Rady Miasta dotyczących m.in. problemów kobiet w mieście.

W związku z Twoją dotychczasową działalnością, ciężko wywiadu nie rozpocząć pytaniem o to czy Częstochowa jest miastem odpowiadającym na potrzeby kobiet.

W Częstochowie jest jeszcze wiele do zrobienia. W mieście działa Pełnomocniczka ds. Równych Szans. Przeprowadzono m.in. szkolenia dla policji oraz pracowników socjalnych z zakresu niebieskiej karty. Trwa też zainicjowany przez miasto “Rok Kobiet” o co wniosłam w grudniowej petycji do Urzędu Miasta. Szkoda, że akcja nie jest przeniesiona bardziej w kierunku szkół, gdzie odpowiednie osoby mogłyby przekazywać dzieciom i młodzieży odpowiednią wiedzę na temat kobiecej historii naszego miasta.

Widzę propozycje są. Czy proponowałaś je w Urzędzie Miasta?

Proponowałam m.in. przystąpienie Częstochowy do Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn. Niestety miasto nie zdecydowało się na ten gest. Tutaj potrzebna jest wola polityczna, której brakuje obecnemu Prezydentowi. Być może boi się tutaj reakcji silnego w naszym mieście Kościoła Katolickiego. Szkoda. Proponowałam również Radzie Miasta by podjęła stanowisko, w którym zobowiąże się do zwiększenia odsetka kobiecych patronek ulic, placów, skwerów. Niestety odesłano mnie z kwitkiem.

Widać polityczny klimat nie jest zbyt sprzyjający. A idąc w kierunku rozwiązań praktycznych wpływających na codzienne życie, co miasto mogłoby jeszcze zrobić by stać się bardziej przyjaznym kobietom?

Jeśli chodzi o politykę zdrowotną, nie powinniśmy poprzestawać na finansowaniu leczenia in vitro oraz bezpłatnej szkole rodzenia. Jest wiele rozwiązań, które wydają się oczywiste, a których do tej pory nie wdrożono w Częstochowie. W kwietniu wniosłam o zorganizowanie w Miejskim Szpitalu Zespolonym całodobowego gabinetu ginekologicznego, gdzie kobiety mogłyby bez obaw o “sumienie” lekarza poprosić o receptę na antykoncepcję – w tym awaryjną. Obecnie do specjalisty ginekologa trzeba czekać w długiej kolejce, a pamiętajmy, że “tabletka po” jest skuteczna tylko 48 godzin po współżyciu. Jeśli chodzi o kobiety w ciąży, miasto mogłoby finansować badania prenatalne nieobjęte refundacją NFZ, jak nieinwazyjne, całkowicie badania NIFTY. Potrzebna jest także np. opieka laktacyjna dla młodych matek.

Ale podstawą w tym zakresie powinna być jednak edukacja. Prawda?

Oczywiście. Młode częstochowianki w szkołach nie mają dostępu do rzetelnej edukacji seksualnej. Inne samorządy, jak Słupsk, przygotowują się do wprowadzenia ich w szkołach średnich. Częstochowa czeka nie wiadomo na co.

Prawa kobiet to nie tylko sprawy związane ze zdrowiem…

To prawda, miasto w ograniczonym stopniu zainteresowane jest problemami rodzin z dziećmi. Nie widziałam nigdzie na mieście miejsca, w którym matka mogłaby wygodnie przewinąć dziecko. W mieście mamy tylko dwa oddziały publicznego żłobka. To stanowczo za mało! Ponadto, otwarte są do godziny 17:00, gdy wielu rodziców dopiero kończy pracę.

Nie każdy rodzic ma na tyle zaufanie do instytucji żłobka by posyłać tam swoje pociechy…

Są i inne alternatywy opieki nad dziećmi do lat 3. Dlaczego miasto zamiast wprowadzać punkty opieki, gdzie opiekunka mogłaby zająć się nawet 5-tką dzieci, woli przeznaczać środki na nianie, które zajmą się tylko jednym maluchem?

No dobrze, a co z dziećmi powyżej lat 3?

Należy zadbać o rozwój sieci przedszkoli odpowiadającej potrzebom rodziców. Dzieci powinny zawsze znaleźć miejsce w przedszkolu blisko domu lub pracy rodziców. W zeszłym roku 300 dzieci odprawiono z kwitkiem. Jeśli chodzi o starsze dzieci i młodzież – warto zadbać o wprowadzenie wychowawców podwórkowych, których zadaniem byłaby m.in. animacja czasu wolnego podopiecznych w ich sąsiedztwie.

Jak słyszymy, są to konkretne postulaty. Dlaczego miasto nie wprowadza ich w życie?

Wydaje mi się, że miasto nie wsłuchuje się w potrzeby mieszkanek i mieszkańców. Inwestycje miejskie przeprowadza bez jakichkolwiek konsultacji. Za przykład niech służy aquapark. Komisje Rady Miasta oraz Sesja są organizowane w godzinach, w których większość mieszkańców pracuje. Najlepszym rozwiązaniem byłoby rozpoczynanie ich w godzinach popołudniowych wraz z obowiązkową godziną na punkty zgłoszone przez mieszkańców na początku. Jeśli jesteśmy już przy problemach kobiet, powinna zostać powołana również Rada Równego Traktowania wybierana metodą losowania, gdzie przedstawicielki kobiet oraz grup nieprezentowanych takich jak migranci czy osoby LGBT mogłyby opiniować miejską politykę pod kątem spełniania ich potrzeb.

Skoro mowa o społeczności LGBT, czy widzisz tutaj jakieś systemowe działania miasta?

Niestety w Częstochowie nie działa żadne stowarzyszenie zajmujące się problemami osób LGBT. Być może warto by zorganizować serię warsztatów wraz ze stowarzyszeniami z innych miast jak katowicka Tęczówka czy Miłość nie Wyklucza. Dzięki temu być może udałoby się stworzyć środowisko, które podjęłoby wyzwanie. Marzy mi się Marsz Równości w Częstochowie – oczywiście z miejskim patronatem i współfinsowaniem. Opracowana powinna zostać również odpowiednia antydyskryminacyjna polityka w szkołach by każdy uczeń i uczennica LGBT mogła czuć się w niej bezpiecznie. Powinien powstać również hostel interwencyjny dla młodzieży LGBT, która przez problemy rodzinne zmuszona jest do opuszczenia domu.

A co miasto powinno robić właśnie w sprawie problemu bezdomności?

Mieszkania, mieszkania i jeszcze raz mieszkania. W Częstochowie zgodnie z ostatnim spisem, żyje kilkaset osób bez dachu nad głową. Odpowiedni system mieszkań chronionych z asystentem, który pomógłby w nabyciu przez daną osobę umiejętności społeczne powinien być podstawą miejskiej polityki na rzecz przeciwdziałania bezdomności. Jeśli chodzi o sprawy na “tu i teraz” to miejskie schronisko dla bezdomnych, którego nie ma. Obecne są w rękach podmiotów kościelnych. No i łaźnie w których osoby bezdomne mogłyby dbać o higienę.

Przeszliśmy płynnie do tematu, można powiedzieć, polityki mieszkaniowej. Jakie tu diagnozy i rozwiązania widzi Monika Radecka?

Miasto niewspółmiernie mało wydaje na budowę nowych mieszkań. Te kilka bloków czynszowych to kropla w morzu potrzeb. Moim zdaniem 10% wydatków z budżetu miasta powinno się przeznaczać właśnie na nowe mieszkania oraz podnoszenie standardu obecnych – w tym dostosowanie ich do potrzeb seniorów czy osób z niepełnosprawnościami. Obecnie na mieszkanie komunalne czeka się 7 lat. Te kilka wybudowanych przez miasto to kropla w morzu potrzeb. Kobiety, które są zmuszone opuścić mieszkanie z powodu agresji partnerów, muszą szukać schronienia w przytułku – i tutaj znowu – prowadzonym przez siostry zakonne.

Widać to na co dzień. Gdzie samorząd nie dociera, tam z inicjatywą pojawia się Kościół Katolicki.

Tak, dzieje się to w wielu przypadkach związanych z opieką. Również mowa tu o domach pomocy społecznej dla osób starszych. A co, jeśli dana osoba która potrzebuje pomocy, jest osobą niewierzącą? Proszenie o pomoc Kościoła jest w takim przypadku sytuacją wielce niekomfortową. Niestety, władze miasta zamiast rozwiązywać tak poważne problemy systemowe jak polityka mieszkaniowa, woli oficjalnie uczestniczyć w nabożeństwach religijnych. Pojawiają się one także często w programach miejskich uroczystości, np. Dni Częstochowy. A władze miasta muszą reprezentować wszystkich! Samorząd musi pozostawać świecki!

Niedawno zakończył się w Sejmie protest rodziców osób z niepełnosprawnościami. Jakie pole do popisu ma samorząd w zakresie potrzeb tej właśnie grupy?

Niedawno złożyłam pismo apelujące do Rady Miasta o wyrażenie stanowiska popierające postulaty protestu. Oczywiście świadczenia socjalne to przede wszystkim zadanie państwa. Sam samorząd jednak ma duże pole do popisu w kwestii osób z niepełnosprawnościami. Dotychczasowe działania, takie jak aktywizacja tej grupy za pomocą spółdzielni socjalnych takiej jak “Jasne, że Alternatywa” to dobry początek. Po pierwsze, dostępność budynków użyteczności publicznej oraz przestrzeni miejskiej. Potrzebujemy wdrożenia standardów otwartości opartych o projektowanie uniwersalne. Polega ono na tym, że inwestycje projektuje się i wykonuje tak, by by z łatwością skorzystać z nich mogły wszystkie osoby – dzieci, seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami. Po drugie, program mieszkalnictwa wspomaganego, będącego alternatywą dla domów pomocy społecznej. Polega on na tym, że osoba z niepełnosprawnością mieszka u siebie, ale jest wspierana w codziennych czynnościach przez asystenta. Potrzebujemy również więcej mieszkań treningowych, w których osoby niepełnosprawne mogłyby uczyć się samodzielności. Po trzecie, lokalne domy pobytu dziennego z których korzystałyby zarówno osoby z niepełnosprawnościami jak i seniorzy. Po czwarte, zapewniona przez miasto opieka wytchnieniowa. Chodzi o możliwość powierzenia opiekunowi swojego dziecka by móc przez jakiś czas odpocząć. Opieka nad osobami z różnymi rodzaju niepełnosprawnościami to nie jest łatwa sprawa. Sama miałam okazję się o tym przekonać, gdy wspierałam załogę Domu Pomocy Społecznej przy ul. Kontkiewicza w walce o godne płace. Wszystkie osoby, które wykonują taką ciężką pracę zasługują na godne wynagrodzenie.

Co więc zamierzasz zrobić by powyższe postulaty, na których Ci zależy zostały wcielone w życie?

Zamierzam dalej angażować się jako obywatelka i zwracać uwagę władzom miasta na istotne niedociągnięcia. Będę również kandydować w najbliższych wyborach samorządowych na poziomie miejskim. Mam nadzieję, że społeczny komitet, który mam przyjemność współtworzyć odniesie sukces.

W takim razie życzymy powodzenia!

 

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Sprawdź również

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>